Hmmm… jak sądzę pora wyjaśnić kilka spraw dotyczących odejścia mojego i Filemony. A właściwie to raczej “odejścia”. Bo jak widać chyba nie odeszliśmy. Od czego by tu zacząć? No ok, powiedzmy, że od początku.
To było tak: uznawszy, że nic więcej już nie jestem w stanie dać tej stronie, a ona mnie, postanowiłem odejść. To nie był jedyny powód, istnieje jeszcze kilka, prywatnych. No i wszystko byłoby cudownie, ale pojawiła się nowa okoliczność, która była mi totalnie nie na rękę. Mianowicie wraz ze mną postanowiła odejść Filemona, a z nią z kolei Bella, a dowiedziawszy się, że odchodzę, nagle zapragnął tego samego także kuba. I tak oto z mojego planu odejścia utworzył się cały łańcuszek… Heh… No i rozpoczął się dzień wczorajszy. Miałem widzieć się z Filemoną, postanowiliśmy więc, że odejdziemy razem, jednocześnie, mianowicie o 24.00 na chacie. Problem polegał na tym, że nie chcieliśmy, by odeszli z nami Bella i kuba. Trzeba było zastosować więc manewr obronny, który niektórzy z Was określili mianem “szopki”, a inni wdzięcznie nazwali go “cyrkiem”. I tu kolejny kłopot: ów “cyrk” miał podwójne dno. Po pierwsze, chcieliśmy zniechęcić wyżej wymienionych do odejścia z nami. To akurat chyba się udało, wskazywał na to np. avatar kuby czy też posty Belli w shoutboxie. Po drugie, staraliśmy się samym sobie udowodnić, że chcemy na zawsze zerwać z e-Potterem, a Was do siebie samych zniechęcić. To właśnie po to były nasze ironiczne wypowiedzi, avatary “e-Potterze… GiŃ!”, wzajemne ostrzeżenia itp. Robiliśmy te wszystkie głupstwa tylko po to, żebyście nas znienawidzili, powiedzieli nam, że nas już na tej stronie nie chcecie, żebyśmy mogli z czystym sumieniem odejść i mieć ku temu ostateczny powód, nieważne czy sztucznie stworzony przez nas samych. Po to właśnie stworzyliśmy jakże cudowną ankietę pod tytułem “Czy chcecie, by Czarny Pan i Filemona odeszli z e-Potter.com?”. Ta część planu nie wypaliła. Zadziałała niezgodnie z predestynacją. Wasza reakcja była inna niż się spodziewaliśmy. Spora większość uznała, że powinniśmy jednak pozostać (nie wspominając o tym, że dwa z trzech głosów oddanych w ankiecie na “Tak” pochodziła właśnie ode mnie i od Filemony). To nas totalnie, mówiąc kolokwialnie, rozwaliło. A potem zdarzyło się jeszcze coś, co bez reszty zniszczyło cały sens odejścia… mianowicie Istrandir, który po naszym “wyjeździe” stałby się głównym Super Administratorem, oznajmił mi, że nawet jak odejdę, będę mógł o każdej porze wrócić, na jakie stanowisko zechcę. No i powiedzcie mi, czy to miało dalszy sens? Postanowiliśmy więc poszukać innego rozwiązania naszych problemów, tak, by nie było konieczności, żeby odchodzić. Tak, wiem, mogliśmy sobie to uświadomić wcześniej, ale naprawdę, byliśmy zdeterminowani na tyle, by odejść, jednak pojawiły się nieprzewidziane okoliczności. I tak, możecie nas zjechać, pojęczeć, jacy to jesteśmy niedojrzali, nienormalni itp., ale chciałem, żebyście wiedzieli, jak to wszystko się potoczyło i dlaczego. Przepraszam. W imieniu moim i Filemony (która zapewne doda tu później edita, ewentualnie napisze swój wpis). Postanawiam więc, że zgodnie z Waszą wolą, wolą Użytkowników, zostanę. Chciałbym, żeby życie na e-P toczyło się normalnie, szczególnie, że w najbliższym czasie mogę dość rzadko tu bywać.
Czarny Pan
Edit by Fil:
Cóż mogę jeszcze dodać? Podpisuję się pod słowami Czarnego. A poza tym podjęłam decyzję. Nie odejdę (no, przynajmniej na razie), to by było zbyt pochopne posunięcie. Po prostu pójdę na tzw. urlop. Jeśli będzie mi brakować strony, wrócę za jakiś czas. Jeśli nie - prawdopodobnie odejdę ‘tak naprawdę’. I to by było na tyle.
Filemona